OSCYP III – komunikat prasowy   ( 29.I.2011 )

III edycja imprezy OSCYP Snowboard Contest dobiegła właśnie końca. W tym roku zawodnicy mieli do dyspozycji dwie przeszkody: klasyczny kicker oraz pole jam. Najwyraźniej w budżecie organizatorów zostało sporo kasy, którą całkowicie wydali na pogodę. Pełna lampa lub jak to mówią „termika za milion dolców”. Najpierw odbył się godzinny trening, uczestnicy mogli zapoznać się z przszkodami, oszacować…

rozpęd i podejrzeć asortyment tricków innych zawodników.  OSCYP to impreza na zaproszenia. Zawodnicy, którzy wzięli udział w tegorocznej edycji zostali wytypowani przez uczestników poprzednich. W Białce Tatrzańskiej zameldowali się: Maciej „Pawian” Migacz, Bartek Rusin, Michał Ligocki, Marek Rauba, Piotrek Tokarczyk, Maciej Długosz, Tomek Wolak, Michał Greń, Piotr Janosz, Jakub „Kamel” Honcz, Radek Koźlik, Marcin Kordek, Kuba Dytkowski, Tomek Dara, Kuba „Jamaj” Skrzypkowski oraz Damian „Zefal” Świder.

Zawody miały format jam’u, przez półtorej godziny każdy mógł skoczyć tyle razy, ile tylko chciał. Najwyraźniej chęci były ogromne, bo dla większej częstotliwości skoków, organizatorzy podstwili drugi skuter transportujący snowboardzistów na start. OSCYP obnażył prawdziwy level polskiej sceny, który okazał się bardzo wysoki.
Jakub Honcz imponował swoim deskorolkowym stylem, który był nie tylko w rotacjach 5, ale również 720. Newshoolowcy Piotr Tokarczyk, Marek Rauba, Michał Greń, czy Maciek Długosz widać, że nie marnują czasu i superkreatywnie podchodzą do jazdy, nie tylko do jibbów, ale także do kilkunastumetrowych lotów. Świetne były tricki Długosza na polejam’ie z zejściem back rodeo lub backflipkiem, bardzo wysokie i superstylowe rotacje Grenia, odważne tricki Rauby, który jak na reprezentanta północnej Polski nie mającego bieżącego dostępu do gór, potrafi zaskoczyć niejednego „miszcza”.

Ulubieńcem fotografów zdecydowanie został Bartek Rusin, dalekie, a nawet bardzo dalekie i płynne rotacje z długo trzymanymi grabami to jest na pewno to, co nazywamy show. Jeśli mówimy o show to koniecznie należy podziękować Jakubom, Skrzypkowskiemu i Dytkowskiemu. Ten pierwszy lubi łupnąć sobie do góry nogami, zobaczyliśmy luźne backside rodeo, nie tylko ze skoczni, ale również z polejam’u, chyba wszystkie możliwe  rotacje backside oraz podwójnego frontflipa, do odjechania którego zabrakło dosłownie „ciut ciut”. Dytkowski bardzo konkretnie wykorzystywał przeszkody, nam najbardziej podobały sie rotacje bez grabów, które na kilkunastu metrach lotu wyglądają wręcz fantastycznie i świadczą o superkontroli rotacji. Damian „Zefal” Świder wskoczył na listę zawodników zamiast Wojtka „Gniazdo” Pawlusiaka, który został zaproszony na wspólne filmowanie z ekipę Isenseven. Zefal najwyrażniej wyleczył wszystkie kontuzje i pochwalił się rotacjami na drugą nogę, jego switch backside 540 i 720 mówimy WOW!

Radek Koźlik, Marcin Kordek oraz Maciek „Pawian” Migacz są na scenie od dawna, ale jak nikt chyba tak jak oni nie chwalili sobie setup’u. Kordek zaprzyjaźnił się bardzo z rurką, na ktorej jako pierwszy zrobił fronia, Koźlik, ktorego pewne loty bardzo lubimy oglądać sieknął nasze ulubione front roracje oraz jako piewrszy, bardzo długi boardslide na idącej w górę rurce. Migacz był jednym z faworytów imprezy i wszyscy czekaliśmy na słynne back rodeo z polejam’u, które robi z precyzją 10/10. Niestety podczas skoków na kickerze, Maciej uszkodził sobie kolanko i musiał odpuścić konkurencję. Życzymy szybkiego powrotu do zdrowia!

OSCYP gościł w tym roku Olimpijczyja Michała Ligockiego, który taktycznie podszedł do startu, najpierw zaprezentował szeroki wachlarz trików na wymagającym kickerze (bs 900 melon, switch backside 540 melon, backside 720), a potem bawił się na rurce ( 50-50 backflip indy out,fs 360 nose tap oraz tailslide 450 out !!!). Michał Ligocki zajął III miejsce. Druga pozycja przypadła lokalnemu riderowi Tomkowi Wolakowi z Zakopanego, który triumfował na zeszłorocznej edycji OSCYPa. Tomek chyba najdalej latał z zawodników, niektóre tricki były w okolicach 20 metrów, szczególnie switch backside 540 melon, frontside 720 nose grab, czy cholernie wysokie fs 1080 melon.

Zwycięzcą i bogatszym o 4000 PLN zastał Piotr Janosz, który do długich lotów i solidnych konstrukcji jest przyzwyczajony, ponieważ na codzień mieszka w austriackim Mayrhofen i po szkole lubi odwiedzić park na Penken. Piotrek powiedział, że jakoś ostatnio nie czuł się pewnie na kickerach i wiecej przyjemności sprawiały mu jibby, ale najwyraźniej proporcje po tegorocznym OSCYPie się zmieniły. Co nam pokazał pan Piotr? Na kickerze fs 720, bs 540, cab 720, sw bs 900, fs 10 oraz próby sw bs 10, na polejam’ie zobaczyliśmy sw 50-50 cab 360 out, fs blunt 270 out, sw fs blunt 270 out, tailslide 270 out.

Tegoroczny OSCYP to prawie 7 dni pracy sztabu ludzi. Impreza nie odbyła by się, gdyby nie spokój i doświadczenie Sławka, najlepszego w Polsce operatora ratraka, Jaśka Wolaka odpowiedzialnego za konstrukcje i jej prawdziwie snowboardowy charakter, Tomka Zwolaka z Parkowej Doliny, który swoje doświadczenia z parku w Squav Valley w Tahoe przenosi na polski grunt, Macieja „Stacha” Stasiaka z Village Parku, który potrafi zmobilizować do pracy każdego i w zasadzie nie wypuszczał łopaty z rąk. Dziękujemy również Aleksandrowi Lange z Lange&Lange, którego artystyczne wykształcenie pozwala nam powiedzieć, że „to wygląda”, Maćkowi Heczko z SerumGrupy, który jest NAJ animatorem w Polsce, sklepowi snowboardowemu i serwisowi ZygZag (dzięki Artek), sędziom,  którzy nie stresują riderów oraz wszystkim, który nam pomagali przez duże P. Dankeszyn.

zdjęcia oraz filmy dostępne w menu PHOTO i VIDEO
2011